W zeszłym tygodniu nasze klasy maturalne wyruszyły do Wrocławia, aby na własnej skórze przekonać się, jak wygląda prawdziwa praca biologów molekularnych. A działo się tak dużo, że do dziś niektórzy twierdzą, iż widzą przed oczami prążki DNA… 😄
Pierwszym przystankiem było laboratorium Zakładu Genetyki i Fizjologii Komórki Uniwersytetu Wrocławskiego. Po krótkim wprowadzeniu do zasad pracy w labie („nie wylewamy buforu na kolegę” i „pipeta to nie wskaźnik laserowy”) żądni wiedzy uczniowie ruszyli do działania.
🔬 Etap 1: PCR – czyli jak powielić DNA i poczuć się jak w CSI
Maturzyści samodzielnie przygotowywali próbki do reakcji łańcuchowej polimerazy. Dowiedzieli się, jak działa ta sprytna metoda, dlaczego jest podstawą nowoczesnej diagnostyki i jak wygląda aparat, który w filmach zawsze pika w bardzo dramatycznych momentach.
⚡ Etap 2: Elektroforeza – DNA w biegu
Gdy produkty PCR były gotowe, przyszedł czas na elektroforezę. Uczniowie przygotowali żele, pipetowali próbki (nie rozlewając – prawie 😉), a potem obserwowali, jak fragmenty DNA rozdzielają się w charakterystyczne prążki. Efekt końcowy? Poczucie, że biologia naprawdę potrafi być spektakularna.
🎤 Etap 3: Wykład o GMO – fakty, mity i zaskoczenia
Po pracy w laboratorium przyszedł czas na porcję teorii. Uczniowie wzięli udział w interesującym wykładzie o organizmach modyfikowanych genetycznie. Było o tym, jak się je tworzy, po co właściwie są i dlaczego nie rosną po zmroku ani nie świecą w ciemności (rozczarowanie – wiemy). Dyskusja była żywa, a pytań naprawdę nie brakowało!
W drodze powrotnej trwały już intensywne rozmowy o genach, studiach i… tym, kto najsprawniej pipetował. 😉
Wyjazd okazał się nie tylko wartościowy i inspirujący, ale też pełen humoru i naukowych przygód. Maturzyści wrócili bogatsi o wiedzę, doświadczenie i pewność, że biologia to kierunek, który naprawdę warto zgłębiać!





















































